Pomieszczenie, w którym znajdowali się teraz muzycy, było jasne i przestronne, choć nieduże. Biel ścian i migające co chwilę lampy powodowały u nich jeszcze większe bóle głowy, i nawet neonowe reklamy czy samochody nie przeszkadzały im wcześniej tak bardzo, jak to. Mężczyzna o nazwisku Snow (które wyjątkowo do niego pasowało) siedział przy biurku naprzeciwko artystów, stale posyłając im podejrzliwe spojrzenia.
- Proszę proszę, a kogo my tu mamy?
W tak jasnym pomieszczeniu mógł wreszcie dokładniej przyjrzeć się zatrzymanym.
- Cóż, pewnie liczycie na to, że moja córka jest waszą fanką, więc dacie mi po autografie, a ja was wypuszczę... - Mężczyzna zaśmiał się ironicznie, na co Joe odpowiedział tym samym.
- Zabawne - mruknął.
- Niestety nie mam córki...
Ross, który wcześniej z trudem opanowywał śmiech, teraz spoważniał, wpatrując się w policjanta, po czym znów się zaśmiał, na co aspirant Snow nie zwrócił jednak uwagi.
-...za to moja żona ma córkę z poprzedniego małżeństwa, i tak się składa, że była na waszym koncercie.
Mówiąc to, urwał na chwilę, lecz żeby szybko przerwać niezręczną ciszę, której nie wypełniało nawet rytmiczne tykanie zegara, zaczął opowiadać o szczegółach swojego związku, byłym mężu Marthy, córce Emily i tym, jak bardzo jego pasierbica ekscytowała się koncertem. Nie wspomniał, który zespół pragnęła zobaczyć, najwidoczniej do końca ich nie rozróżniał; być może dopiero posterunkowy Grow uświadomił mu, z kim naprawdę mają do czynienia.
Kiedy wreszcie skończył swoje przemówienie, stwierdził:
- Nie będę was dłużej zatrzymywać. Załatwimy potrzebne formalności i będziecie mogli wrócić do do... to znaczy, hotelu, czy gdzie się zatrzymaliście. Na drugi raz postarajcie się jednak zachowywać ciszej.
Muzycy popatrzyli na siebie i odetchnęli z ulgą, a aspirant Snow dodał jeszcze:
- Mógłbym dostać te autografy dla Emily?
- Proszę proszę, a kogo my tu mamy?
W tak jasnym pomieszczeniu mógł wreszcie dokładniej przyjrzeć się zatrzymanym.
- Cóż, pewnie liczycie na to, że moja córka jest waszą fanką, więc dacie mi po autografie, a ja was wypuszczę... - Mężczyzna zaśmiał się ironicznie, na co Joe odpowiedział tym samym.
- Zabawne - mruknął.
- Niestety nie mam córki...
Ross, który wcześniej z trudem opanowywał śmiech, teraz spoważniał, wpatrując się w policjanta, po czym znów się zaśmiał, na co aspirant Snow nie zwrócił jednak uwagi.
-...za to moja żona ma córkę z poprzedniego małżeństwa, i tak się składa, że była na waszym koncercie.
Mówiąc to, urwał na chwilę, lecz żeby szybko przerwać niezręczną ciszę, której nie wypełniało nawet rytmiczne tykanie zegara, zaczął opowiadać o szczegółach swojego związku, byłym mężu Marthy, córce Emily i tym, jak bardzo jego pasierbica ekscytowała się koncertem. Nie wspomniał, który zespół pragnęła zobaczyć, najwidoczniej do końca ich nie rozróżniał; być może dopiero posterunkowy Grow uświadomił mu, z kim naprawdę mają do czynienia.
Kiedy wreszcie skończył swoje przemówienie, stwierdził:
- Nie będę was dłużej zatrzymywać. Załatwimy potrzebne formalności i będziecie mogli wrócić do do... to znaczy, hotelu, czy gdzie się zatrzymaliście. Na drugi raz postarajcie się jednak zachowywać ciszej.
Muzycy popatrzyli na siebie i odetchnęli z ulgą, a aspirant Snow dodał jeszcze:
- Mógłbym dostać te autografy dla Emily?
~*~
Przekroczywszy próg hotelowy, pijani i zziajani mężczyźni mogli odetchnąć głęboko z ulgą. Mieli dość już przygód i jedyne co teraz chcieli to położyć się, przykryć się miękką kołdrą i spać chociażby do jutrzejszego wieczora. A do tego jeszcze ten straszny ból głowy...
- Chyba musimy spędzić z wami tę noc - powiedział Kevin, wciskając guzik od windy, po czym uśmiechnął się, wpatrując się tępo w przycisk.
- Że co? - zapiszczał Ross. - Nie stracę z wami swojego dziewictwa!
- Jesteś dziewicą? - parsknął śmiechem Rocky. - Czego ja się dowiaduję! Myślałem, że jesteś prawiczkiem, ale żeby dziewicą? Kiedy nastąpiła ta zmiana?
Ross podrapał się po głowie, wzruszył ramionami i nagle drzwi od windy się rozstąpiły. Wszyscy jednocześnie wparowali do windy, o mało nie zgniatając siebie nawzajem.
- Grubasie, posuń się!
- Nie będę cię posuwać. Nie jestem pedofilem, aby molestować dzieci!
- Ja pier papier, ciasno tu!
- Nie dotykać moich najzacniejszych pośladków!
W tym momencie wzrok wszystkich skierowany był na Rikera. Po chwili ich głośny śmiech słychać było już zapewne w całym hotelu.
- Co to, to nie. - Uśmiechnął się Joe. - To ja mam zacniejsze.
- Nie bo ja!
- Po trzykroć razy ja!
Mężczyźni byli tak pochłonięci kłótnią, że w ogóle nie spostrzegli, kiedy to winda stanęła, a drzwi się rozsunęły. Nawet tego, że przed nimi stała Rydel, z rękami na biodrach, morderczo wpatrując się w pijane towarzystwo, a za nią Ellington, wyglądający zza jej pleców.
- Rydel! Siostrzyczka! - ucieszył się Ross wychodząc z windy, kiedy w końcu zorientował się, co się dzieje.
Po chwili wszyscy stali już na korytarzu gapiąc się na siebie - część męska z podejrzanymi uśmiechami wciąż pod wpływem procentów.
- Prasa będzie miała o czym pisać, gdy ktoś dowie się, co robiliście - powiedziała dziewczyna z surową miną.
- Ale co my takiego robiliśmy? - zaśmiał się Rocky. - Oprócz dowiedzenia się, że Ross jest dziewicą i...
- I zakłócania ciszy nocnej - wtrącił Nick. - O nie, jeśli o to chodzi, nie byliśmy w klubie ze striptizem - dodał po chwili z głupkowatym uśmieszkiem.
- O właśnie, trzeba taki znaleźć! - odparł jego brat.
- Skończcie z tym. To przestaje być śmieszne.
W tym momencie mężczyźni wybuchnęli nieopanowanym śmiechem.
- Okay, okay. Masz rację, przepraszamy - powiedział wreszcie Kevin, chociaż jego wyraz twarzy nie zgadzał się zbytnio z tymi słowami.
- Przynajmniej jeden mądry - stwierdziła Rydel. - To znaczy, mądrzejszy od reszty - poprawiła się. - Chłopaki, powinniście dorosnąć. To, co robiliście nie było na poziomie i jestem pewna, że te wszystkie fanki, które widziały was kilka godzin temu nie będą zadowolone, jeśli następnego dnia zobaczą zdjęcia przestawiające was pijanych i włóczących się po mieście. Raczej nie oczekiwałyby od was takiego zachowania... Szczególnie, że jeszcze na koncercie wszystko było w porządku. Nie macie dziesięciu lat, żeby nie wiedzieć, co alkohol robi z ludźmi.
- Wyluzuj, nie jesteśmy jakimiś alkoholikami.
- Właśnie! To była tylko whisky pomieszana z piwem!
Zdenerwowana Rydel odpuściła, ale zanim dotarła na drugi koniec korytarza, rzuciła na odchodne:
- Tylko nie pomylcie swoich pokoi. Nie mam zamiaru obudzić się nad ranem z Joe w łóżku.
Na te słowa mężczyzna krzyknął oburzony, lecz ona już się nie odwróciła.
- Grubasie, posuń się!
- Nie będę cię posuwać. Nie jestem pedofilem, aby molestować dzieci!
- Ja pier papier, ciasno tu!
- Nie dotykać moich najzacniejszych pośladków!
W tym momencie wzrok wszystkich skierowany był na Rikera. Po chwili ich głośny śmiech słychać było już zapewne w całym hotelu.
- Co to, to nie. - Uśmiechnął się Joe. - To ja mam zacniejsze.
- Nie bo ja!
- Po trzykroć razy ja!
Mężczyźni byli tak pochłonięci kłótnią, że w ogóle nie spostrzegli, kiedy to winda stanęła, a drzwi się rozsunęły. Nawet tego, że przed nimi stała Rydel, z rękami na biodrach, morderczo wpatrując się w pijane towarzystwo, a za nią Ellington, wyglądający zza jej pleców.
- Rydel! Siostrzyczka! - ucieszył się Ross wychodząc z windy, kiedy w końcu zorientował się, co się dzieje.
Po chwili wszyscy stali już na korytarzu gapiąc się na siebie - część męska z podejrzanymi uśmiechami wciąż pod wpływem procentów.
- Prasa będzie miała o czym pisać, gdy ktoś dowie się, co robiliście - powiedziała dziewczyna z surową miną.
- Ale co my takiego robiliśmy? - zaśmiał się Rocky. - Oprócz dowiedzenia się, że Ross jest dziewicą i...
- I zakłócania ciszy nocnej - wtrącił Nick. - O nie, jeśli o to chodzi, nie byliśmy w klubie ze striptizem - dodał po chwili z głupkowatym uśmieszkiem.
- O właśnie, trzeba taki znaleźć! - odparł jego brat.
- Skończcie z tym. To przestaje być śmieszne.
W tym momencie mężczyźni wybuchnęli nieopanowanym śmiechem.
- Okay, okay. Masz rację, przepraszamy - powiedział wreszcie Kevin, chociaż jego wyraz twarzy nie zgadzał się zbytnio z tymi słowami.
- Przynajmniej jeden mądry - stwierdziła Rydel. - To znaczy, mądrzejszy od reszty - poprawiła się. - Chłopaki, powinniście dorosnąć. To, co robiliście nie było na poziomie i jestem pewna, że te wszystkie fanki, które widziały was kilka godzin temu nie będą zadowolone, jeśli następnego dnia zobaczą zdjęcia przestawiające was pijanych i włóczących się po mieście. Raczej nie oczekiwałyby od was takiego zachowania... Szczególnie, że jeszcze na koncercie wszystko było w porządku. Nie macie dziesięciu lat, żeby nie wiedzieć, co alkohol robi z ludźmi.
- Wyluzuj, nie jesteśmy jakimiś alkoholikami.
- Właśnie! To była tylko whisky pomieszana z piwem!
Zdenerwowana Rydel odpuściła, ale zanim dotarła na drugi koniec korytarza, rzuciła na odchodne:
- Tylko nie pomylcie swoich pokoi. Nie mam zamiaru obudzić się nad ranem z Joe w łóżku.
Na te słowa mężczyzna krzyknął oburzony, lecz ona już się nie odwróciła.
~*~
- Cholera jasna! - krzyknął Nick, podnosząc się z łóżka do pozycji pół leżącej. Palcami dotknął skroni i zamknął oczy. Potworny ból głowy rozwalał mu czaszkę. Powoli wstał z łóżka, o mało co nie upadając na drewnianą podłogę. Przetarł rękawem oczy i rozejrzał się wokoło. Jak się okazało nie był to jego pokój hotelowy. Na sąsiednim łóżku spał smacznie Ellington, a na materacu koło telewizora, Rocky. Ubrał buty i cicho wymknął się z pokoju. Wszedł do małego salonu i opadł na kanapę. Z zamiarem włączenia telewizora pochwycił pilot, lecz nagle jego telefon zawibrował.
- Halo?
- Nie wytrzymam tego dłużej - usłyszał. - Nie będę się więcej ukrywać, Nick.
Szatyn przełknął głośno ślinę.
- Co chcesz przez to powiedzieć? - spytał cicho.
- To, że przyjeżdżam. Jutro mam samolot. Chcę tę całą szopkę w końcu skończyć.
Nick nerwowo zmierzwił włosy.
- Emily, jeszcze nie teraz - mruknął do telefonu.
- Do zobaczenia, Nick. - Rozłączyła się.
Chłopak rzucił telefonem o ścianę, a sam położył się na kanapie, zakrywając twarz dłońmi.
- No po prostu zajebiście.
~~~~
Siemka!
A o to drugi rossdziau :D
Mamy nadzieję, że choć troszkę was zaciekawił i że zostawicie po sobie komentarz :D
buziaczki miśki ;**
~ remedi i sunrise
buziaczki miśki ;**
~ remedi i sunrise
Super !! Rocky ,, ross jest dziewicą '' Nie no ale się śmiałam ;D Wspaniały !! czekam na kolejny :)
OdpowiedzUsuń